czwartek, 12 września 2013

Pöchlarn


Zamek przy trasie, który dosłownie i w przenośni odzwierciedla przedrostek w nazwie miejscowości Klein-Pöchlarn, gdzie nocowałam w prywatnym pensjonacie i z której rankiem wyruszyłam do Pöchlarn. Jest gorąco, więc po przeprawieniu się przez most na Dunaju wypatruję wododajni, czyli jakiegoś sklepu, chociaż wiem, że w Austrii można bezpiecznie pić wodę z kranu. Wreszcie docieram do muzeum, ale najpierw zwiedzam miejski ratusz, bowiem tutaj znajdują się klucze i pracuje osoba, która sprawuje pieczę nad muzeum.

Wystawa w Stadtmuseum Arelape-Bechelaren-Pöchlarn

Na początku I wieku austriacki odcinek Dunaju był północną granicą Imperium Rzymskiego. W celu zabezpieczenia granic cesarstwa, w strategicznie ważnych punktach powstały fortyfikacje dla legionów i oddziałów pomocniczych. W tym samym stuleciu Rzymianie zbudowali obóz określany mianem Arelape. Pierwsze baraki żołnierzy, zorientowane na osi wschód-zachód postawiono z drewna, chronił je wał obronny, prawdopodobnie o konstrukcji drewniano-ziemnej. Pod koniec I i na początku II wieku w miejscu poprzednich, wzniesiono dla załogi nowe drewniane baraki. Koszary ufortyfikowano, za ochronę służył mur z kamienia wzmocniony od wewnątrz kwadratową wieżą. W ciągu II wieku baraki ponownie rozebrano i zastąpiono budynkami na fundamentach kamiennych. Zmieniono jednakże ich usytuowanie i konstrukcję drewnianych ścian. Na przełomie III i IV wieku, budynki w których kwaterowano żołnierzy zostały gruntownie przebudowane. Równolegle do muru obronnego obozu zbudowano drugi i jeszcze bardziej wzmocniono obwarowania poprzez postawienie wież na planie podkowy i wachlarza (narożne). Ponadto dwa starsze rowy otaczające obóz zastąpiono znacznie większym i głębszym. Pierwotnie zbudowany w konstrukcji drewniano-ziemnej, później wielokrotnie przebudowywany murowany fort zabezpieczał północną granicę imperium od I do V wieku.

Rekonstrukcja 3D murów rzymskiego fortu Arelape. Fort miał około 155 x 155 m, co odpowiada powierzchni 2,4 ha.

Model okrętu (liburna), szybka, zwrotna galera rzymskiej floty wojennej z żaglem i taranem na dziobie. W późnej starożytności Pöchlarn był siedzibą dowódcy dunajskiej flotylli. 

Osada cywilna rozciągała się na południe i wschód od rzymskiego obozu. Zasięg ten jak dotąd został opracowany wyłącznie na podstawie pojedynczych i przypadkowych znalezisk archeologicznych. W dawnym parku zamkowym odkryto łaźnię jak i również budynki mieszkalne.

Fort Arelape o którym podają starożytne źródła, był jednym z obozów wojsk pomocniczych na limesie dunajskim w prowincji Noricum. Stacjonował tutaj oddział cohors I Flavia Brittonum, który około 130 roku był przeniesiony z Dalmacji do Arelape. Do późnej starożytności fort zajmowany był przez formację kawalerzystów equites Dalmatae jak i bazę flotylli.








Wyróżniająca się budowla postawiona
w XV wieku, która niegdyś tworzyła północno-zachodni róg średniowiecznych fortyfikacji miejskich Pöchlarn, a obecnie mieści muzeum Arelape.
  
Jak widać na załączonym "obrazku", w kwestii transportu rzecznego niewiele się zmieniło od czasów rzymskich.








Może nie zabytkowy, ale za to praktyczny jajcomat, stoi w pobliżu Urzędu Miejskiego w Pöchlarn.














Następnym punktem w planowanej eskapadzie miała być miejscowość Albing, gdzie znajdował się kolejny obóz legionowy. Jednak po sprawdzeniu połączeń komunikacyjnych oraz podjechaniu bliżej okazało się, że od szosy trzeba iść parę kilometrów przez pola uprawne. Nie było też w pobliżu hotelu, ani innej rady jak powrót do miejsca przesiadkowego czyli miasta Sankt Valentin i "upolowanie" noclegu.

wtorek, 10 września 2013

Mautern an der Donau

Na uczęszczanym już od czasów prehistorycznych połączeniu północ-południe, biegnącym równolegle do przebiegu szlaku bursztynowego, rzymski fort Favianis kontrolował ważne przejście przez Dunaj. Był jednym z obozów wojskowych, określanych mianem castellum, które dodatkowo chroniły tą naturalną granicę wzdłuż umocnionej linii obronnej Rzymian (łac. limes) przed ludami germańskimi.
Pochodzenie nazwy "Favianis" nie jest dostatecznie jasne, ale możliwe, że nawiązuje do stacjonującego tu w I wieku naszej ery oddziału żołnierzy cohors faviana.



Pierwotnie zbudowany w konstrukcji drewniano-ziemnej, a następnie postawiony z kamienia fort, w drugim i trzecim stuleciu kilka razy był przebudowywany. Prace przeprowadzane były przez 1000-osobową jednostkę żołnierzy cohors I Aelia Brittonum. Z kolei od roku 300 n.e. część żołnierzy z jednostki legio I Noricorum strzegącej granicy na Dunaju, miała za zadanie zajmowania się pracami budowlanymi, między innymi produkcją cegieł stemplowanych.
Fort miał około 150 metrów szerokości w kierunku północ-południe i około 200 metrów długości ze wschodu na zachód, co stanowi obszar, który dziś odpowiadałby około dziesięciu boiskom piłkarskim. W pobliżu fortu powstawały osiedla cywilne. Mieszkały tam rodziny żołnierzy jak też lokalni dostawcy, kupcy i rzemieślnicy, którzy wytwarzali przedmioty codziennego użytku. W starożytnym Favianis mieszkało kilka tysięcy osób. Dla porównania: dzisiejszy Mautern na znacznie większym obszarze ma ponad 3000 mieszkańców.

We współczesnym Mautern nad Dunajem w pobliżu murów rzymskich (po lewej) znajduje się szkoła i na placu zabaw bawią się dzieci, po prostu bajka.

W forcie, który w okresie późnej starożytności wzmocniono w narożne wieże wachlarzowate oraz rozbudowano w kierunku północnym, stacjonowały: część legionu legio I Noricorum i prefekt (wysoki urzędnik wojskowy) dunajskiej floty Noricum. W tym czasie Dunaj był najważniejszym, chronionym szlakiem handlowym, którym transportowano nie tylko zboża i materiały budowlane, ale i luksusową ceramikę i szkło, np. z Pannonii.


Na zdjęciach późnoantyczna wieża wachlarzowata, znajdująca się na południowym krańcu muru, której nazwa pochodzi od budowli na planie wachlarza.


Od połowy IV wieku masywne fortyfikacje zapewniały ochronę nie tylko jednostkom wojskowym, ale i ludności cywilnej. Badania archeologiczne dowodzą, że w sytuacji nadciągającego zagrożenia, w murach fortu przebywały również kobiety. Niebezpieczeństwo ataku było szczególnie duże w czasie żniw, gdy wszyscy w tym również żołnierze byli potrzebni do pracy przy zbiorach, a im większe uprawy i plony, tym bardziej przyciągały wrogów.

"Rzymska wieża" o obrysie murów w kształcie podkowy widoczna jest z daleka przed murami twierdzy. Solidna murowana ściana zachowała się aż do trzeciego piętra. Co do wysokości kondygnacji można się zorientować na podstawie umiejscowienia otworów po belkach stropowych, które są również widoczne w przestrzeni klatki schodowej wieży. Wieża nie była dostawiona do muru, ale z nim zintegrowana. Stąd fundament wieży musiał być poszerzony o właściwą grubość muru. Górne otwory okienne od strony zachodniej zachowały się w ich pierwotnej formie a na powierzchni muru nadal rozpoznawalna jest technika rzymskiego rzemiosła murarskiego.

W wieży na planie podkowy stacjonowała rzymska załoga obserwatorów. Żołnierze mieli za zadanie zabezpieczenie dostępu do wieży i fortu, jak i meldowaniu o zbliżającym się nieprzyjacielu. Mur miał grubość do 2,5 metra i posiadał prostokątne wnęki, które umożliwiały prowadzenie obrony z bezpiecznej osłoniętej pozycji. Dodatkowym zabezpieczeniem, chroniącym obóz przed intruzami były otaczające budowlę rowy. Wieża, która była większa niż porównywalne wieże w okresie późnej starożytności, służyła do obrony, ale i również jako brama. Wewnętrzna klatka schodowa prowadziła do furty bramnej, wąskiego, niskiego przejścia, przez które można się było "przemknąć".

Północny front obozu znajdował się prawdopodobnie między Dunajem a tzw. Hufeisenturm (Wieża Podkowa), natomiast południowy front znajdował się pomiędzy ulicami Frauenhofgasse i Alte Friedhofstraße. Częściowo zachowany mur zamykał dawny fort od strony zachodniej (na zdjęciu). Jest to jeden z najbardziej imponujących zabytków na północ od Alp i architektury rzymskiej w Austrii. Do budowy użyto prawdopodobnie kamieni i materiałów z pobliskich kamieniołomów. Idealne datowanie muru nie jest jednak możliwe, ponieważ ten sam materiał został później zastosowany do rozbudowy i remontów. Mur osiągnął wysokość kilku metrów w paru etapach prac budowlanych. Można to stwierdzić na podstawie otworów po belkach, które niezbędne były do budowy.

Römerhalle, od strony Dunaju.

Pogoda dopisuje, a ja ruszam dalej w kierunku Pöchlarn. Siedząc na przystanku autobusowym rozmyślam o tym, że przydałby się rower lub hulajnoga i jak będzie z noclegiem. Po prawie dwóch godzinach czekania jadę autobusem wzdłuż Dunaju, za oknem dominują uprawy winorośli a widoki tak oczarowują, że zmęczenie powoli mija.

niedziela, 8 września 2013

Sankt Pölten i Traismauer

Nocleg w Sankt Pölten, więc obyło się bez "biegów przez płotki" do centrum. Jest słonecznie i przed otwarciem muzeum przysiadłam sobie nawet na placu ratuszowym, przy stoliku nieczynnej jeszcze restauracji. A w muzeum: zwrotne skrytki bagażowe czyli luksus zwiedzania bez plecaka.

Aelium Cetium w Stadtmuseum Sankt Pölten

Municipium Aelium Cetium powstało na skrzyżowaniu głównej drogi rzymskiej idącej z Ovilava na wschód, ze szlakiem handlowym biegnącym wzdłuż rzeki Traisen na północ, lub przez Alpy na południe.





Ceramika z III wieku znaleziona podczas prac archeologicznych w pobliżu Miejskiego Ratusza. W składzie znajdowało się co najmniej 250 naczyń, z których połowę stanowiła zastawa stołowa terra sigillata z najnowszej serii produkcyjnej.  

Rydwan prowadzony był przez woźnicę. Wojownik zeskakiwał i walczył pieszo, a powożący pojazdem czekał w gotowości do odwrotu.
 







Zatyczka zabezpieczająca koło na osi, pochodząca z celtyckiego rydwanu (kultura lateńska). Materiałem jest żelazo, a ozdobna główka wykonana jest z brązu.

Po wyjściu z muzeum, między budynkami na Rathausgasse scenografia?, czy może gościł w mieście Spider-Man?

Ale wracając do rzymskich umocnień, w dogodnej lokalizacji przy trasie z Aelium Cetium na północ znajdował się fort Augustianis. Podobnie jak w pozostałych fortach wzdłuż limesu dunajskiego stacjonowała tu jednostka wojskowa monitorująca granicę imperium rzymskiego.








Brama rzymska "Römertor" w Traismauer jest jedną z najstarszych budowli w Austrii. Wieże obronne na planie w kształcie podkowy stoją od około 1700 lat. Później mieściły pomieszczenia wartownicze dla strażników bramnych i nocnych.


I w całej okazałości: porta principalis dextra fortu kawalerii Augustianis.

sobota, 7 września 2013

Zeiselmauer i Tulln an der Donau

Przygotowując się do kilkunastokilometrowej marszruty w ramach Dni Kultury Polskiej w Austrii, w dniach od 3 do 7 września, pozwiedzałam niektóre miejscowości rozlokowane wzdłuż rzeki Dunaj, stanowiące obiekty architektury wojskowej z czasów Cesarstwa Rzymskiego. Wtedy to Dunaj tworzył północną granicę obronną zarówno dla prowincji Noricum jak i Pannonii, przeciw ludom germańskim zamieszkującym Barbaricum. Na tej granicy od I wieku stacjonowały legiony i oddziały pomocnicze w warownych obozach, połączone drogą limesową.

Greifenstein, gdzie możliwe, że znajdował się posterunek wartowniczy - wieża strażnicza (Wachtturm). W tej miejscowości zarezerwowałam sobie hotel, pierwszy na trasie planowanej eskapady. Szukając noclegów, nauczona doświadczeniem, staram się wybierać hotel z całodobową recepcją. Ale w małych miejscowościach nie zawsze jest to możliwe. I tu jak zwykle, było trochę ambarasu z ulokowaniem się w pokoju, bowiem musiałam dzwonić do właściciela hotelu, na austriacki numer widniejący przy wejściu. Ale już rankiem następnego dnia, oczywiście po śniadaniu ruszam na dworzec. Czekam na pociąg na peronie odpowiednim w kierunku jazdy do Zeiselmauer i ... zaskoczenie bo pociąg jedzie drugim czyli lewym torem.

W Zeiselmauer, od dworca idę ulicą Bahnstraße i jak zwykle, nie mogę się opanować, by nie uchwycić remizy strażackiej i autka w jednym z moich ulubionych kolorów. Miasto zwiedzam z dwoma plecakami, bowiem nie ma tutaj przechowalni bagażu.

Rzymski fort Cannabiaca w Zeiselmauer był jedną z wysuniętych na północ fortyfikacji, wchodzących w skład łańcucha obozów na granicy Dunaju (Donaulimes). Kontrolowały one tereny na północnym brzegu Dunaju, gęsto zaludnione przez ludy germańskie. Fort znajdował się przy granicy prowincji Noricum z prowincją Pannonia (Pannonia superior), biegnącej wzdłuż skraju grzbietu górskiego Lasu Wiedeńskiego (Wienerwald). Stąd przez Hagen i Kierlingtal droga wiodła do sąsiedniego, już panońskiego fortu w Klosterneuburgu.
Obóz wojskowy Cannabiaca, zbudowany został pod koniec I wieku, dla 500 - osobowej załogi składającej się z oddziałów pomocniczych mieszanych: konnych i piechoty (cohors equitata). I te pierwsze zabudowania wewnątrz umocnień, wykonane z drewna strawił ogień. Fortyfikacje odbudowano na początku II wieku dla stacjonującego tu oddziału trackiej kawalerii (łac. equitatus), przeniesionego z Brytanii. Jako materiału budowlanego użyto kamienia. Żołnierze i cywile wykorzystywali miejscowy piaskowiec łatwy w obróbce, wydobywany z kamieniołomów terenu Wienerwald. W pobliżu fortu znajdowały się osiedla cywilne (domy, warsztaty, sklepy). Potwierdzają to znalezione np. podczas prac polowych przedmioty, pochodzące z gospodarstw domowych. Na początku IV wieku, wojsko wzmocniło twierdzę w wachlarzowate wieże narożne (Fächerturm). Co doskonale widać na jednym z zachowanych fragmentów ściany wieży od strony północno-wschodniej fortu. Również w piwnicach kościoła, jego środkowej części, znajdują się dobrze zachowane fragmenty budynku komendy (łac. principia). Budynek usytuowany był na skrzyżowaniu głównych dróg (nawierzchnia z pokruszonego kamienia), w obrębie murów fortu.
Spacerując po miasteczku Zeiselmauer można zapoznać się z imponująca, częściowo zachowaną późnoantyczną architekturą wojskową. Wszystkie zabytki na szlaku prowadzącym po skansenie są opisane na panelach informacyjnych oraz modelach fortu. Tym sposobem, można sobie wyobrazić rozmiar fortu granicznego Cannabiaca, który przez 400 lat, w obrębie murów utrzymany był w kwadracie o powierzchni 2 hektarów.

Mała kwadratowa wieża narożna (Das Klein- bzw. Restkastell) w obrysie 20 na 21 metrów mieściła mniej liczny oddział graniczny (łac. limitanei) lub germańskich najemników. W trzypiętrowym budynku z oknami łukowymi znajdowały się pomieszczenia na zapasy i broń. Mieszkania i pokoje pomocnicze rozmieszczone były wokół dziedzińca. 

Magazyn zboża (Körnerkasten) - późnoantyczna czworokątna wieża stoi na terenie wschodniej bramy fortu. Budynek jest dobrze zachowany dzięki właścicielom (herb), którzy używali go jako magazynu.

Oryginalna brama miała wysokość 4 metrów, a obecny horyzont jest o 2 metry wyżej od poziomu z czasów rzymskich, co widać na załączonym "obrazku".



Mury rzymskie na posesji przy domu, coś co robi wrażenie i chciałoby się tak mieszkać ...,
ale wracam do opisu Fächerturm
Narożniki ściany wieży na planie wachlarza, wysunięte do przodu poza zewnętrzne mury twierdzy były charakterystyczne dla późnoantycznej architektury wojskowej na linii granicznej Dunaju. Pozwalały one na lepszą obronę w atakach na mury twierdzy.

Mury wież wachlarzowatych postawiono z kamieni, które połączono zaprawą wapienną zmieszaną z piaskiem, żwirem i pokruszoną cegłą (gruz). Na zewnątrz murów widoczne są drewniane rusztowania, a wewnątrz zachowane wsporniki belek stropowych.





Model fortu, w który pięknie wkomponował się słonecznik, albo jak kto woli odwrotnie.











 





Kolejnym miastem w tym samym dniu jest Tulln an der Donau i tym co zadziwia w mieście, jest na każdym rondzie fontanna. I choć tutaj też nie ma przechowalni bagażu i "targam" plecak po mieście, to z przyjemnością jako przerywnik prezentuję pokaz fontanelli.


Fort Comagenis w Tulln wchodził w skład łańcucha fortów rzymskich w Kotlinie Tullneńskiej, do którego należały też inne umocnienia: fortyfikacje wojskowe w Traismauer, Maria Ponsee, Zwentendorf i Zeiselmauer.
W północno-wschodniej części starego miasta Tulnn znajdują się starsze obiekty fortyfikacji, które postawiono już w I wieku i obwarowano murem z suszonej cegły, względnie w połączeniu z drewnianą palisadą. Inskrypcja z początku II wieku opowiada o jednostce łuczników konnych przeniesionej z Kommageny (obecnie wschodnia Turcja) nad dunajską granicę. Kawalerzyści zbudowali część fortu z kamienia i nazwali Comagenis.
Za murami fortu na południu i zachodzie znajdowały się osiedla cywilne. W IV wieku, podobnie jak pobliski fort Cannabiaca, fortyfikacje zostały wzmocnione. Postawiono masywne wieże na planie w kształcie litery "U". Rzymska wieża, chroniąca fort kawalerzystów od strony zachodniej, to jeden z najlepiej zachowanych zabytków limesu dunajskiego w Austrii i znajduje się przy ulicy Donaulände. Natomiast odrestaurowane i zadaszone zostały pozostałości bramy fortu od strony wschodniej (łac. porta principalis dextra).





Niestety muzeum było zamknięte, 
więc ruszyłam w teren. 
Słynna Römerturm, która w średniowieczu pełniła rolę arsenału do przechowywania broni i prochu w celu obrony miasta (wieża prochowa), a w XIX wieku był tu skład soli, stąd znana jest również jako Salzturm.

I detale architektoniczne budowli charakterystyczne dla późnorzymskiej architektury obronnej.

W bliskiej odległości od masywnej wieży, nad brzegiem Dunaju stoi posąg przedstawiający cesarza Marka Aureliusza na koniu. Jest to kopia oryginału znajdującego się na Kapitolu w Rzymie i upamiętnia rzymską historię miasta Tulln, stacjonującą tu kawalerię rzymskiego obozu Comagena.

Takie ławeczki stoją w Tulln przy Römermuseum.

I jeszcze raz pokaz fontann z Tulln.

czwartek, 2 maja 2013

Vindobona raz jeszcze

- pierwsza część: http://szlakiem-handlowym-foto.blogspot.com/2013/03/wieden-zima-i-rzymskie-miasto-vindobona.html

Obóz wojskowy został zbudowany na wzniesieniu płaskowyżu, by być chronionym przed powodzią.
Twierdza
W czasach rzymskich, koszary legionistów projektowano i budowano według podobnego kanonu, takiego samego układu. Dlatego w Wiedniu, z łatwością można dzisiaj zlokalizować najważniejsze budynki i zrekonstruować plany pięter. Obrys twierdzy, otoczonej murem z basztami i fosami, można naszkicować na mapie w obrębie ulic Tiefer Graben - Naglergasse / Graben - Rotenturmstraße. Przeciwległe bramy, wzdłuż dwóch osi, połączone były głównymi ulicami. Tutaj znajdowały się: budynek główny - siedziba dowództwa, domy oficerów i łaźnie. A na planie siatki prostokątnej, stały mieszkania dla żołnierzy, szpital, warsztaty i stajnie.

Uzbrojenie i wyposażenie
Rzymscy legioniści mieli regularnie płacone wynagrodzenie. W przeciwieństwie do dzisiejszych czasów rynsztunek i uzbrojenie nie było jednolite, gdyż musieli je kupować sami, lub dziedziczyli od swoich ojców lub krewnych. Broń i zbroja, zarówno dla człowieka i konia, bardzo się zmieniały. Wojskowe pasy i uprzęże, były bogato zdobione. W Wiedniu rzadkością są zachowane elementy dawnego rynsztunku legionistów, gdyż części, które były uszkodzone przetapiano i wyrabiano nowe.

Administracja i zarządzanie
Miasto cywilne było zarządzane przez jego mieszkańców. Rada miasta składała się ze 100 członków, pochodzących z miejscowej klasy rządzącej - lokalna elita. Oprócz prestiżu, stanowiska te wymagały łożenia ze swoich prywatnych środków na rozbudowę miasta. Na czele całej administracji stały dwie osoby (łac. duumviri), które dobrowolnie i bezpłatnie przez rok, pracowały na rzecz społeczeństwa. A do codziennej pracy mieli personel. Handlarze i rzemieślnicy należeli do stowarzyszeń zawodowych (łac. collegia), a niektórzy z nich również do ochotniczej straży pożarnej. Choć wiadomo dzisiaj, że nie było zorganizowanego systemu usuwania odpadków, to właściciele domów odpowiedzialni byli za utrzymanie czystości przy swoich posesjach.

Gospodarka
Mieszkańcy cywilnej Vindobony i jej okolic, żyli z dostaw dla rzymskich żołnierzy. Szczególnie kupcy z osady miejskiej w pobliżu twierdzy, którzy nie tylko sprzedawali produkty rolne dostarczane z okolicznych osiedli, ale i handlowali importowaną egzotyczną żywnością. Również pośredniczyli w sprzedaży wyrobów wytwarzanych przez rezydujących tam rzemieślników, na przykład naczyń ceramicznych, przedmiotów z metalu i kości. W obrocie były również towary luksusowe, pochodzące z odległych regionów, a to poprzez budowę i rozbudowę dróg. Na te prace budowlane wpływ miało to, że w obszarze Vindobony znajdowała się cegielnia (Wiedeń 17, Hernals), kamieniołom (Wiedeń 19, Nußberg) i miano skąd czerpać drewno (Wienerwald).
tekst: Wien Museum Römermuseum 

wtorek, 5 marca 2013

Wiedeń zimą i rzymskie miasto Vindobona

Wyprawa do Wiednia w dniach 23 i 24 lutego,
Polonijna Platforma Dialogu w Austrii - II Zjazd Polonii w Austrii

Zegar Ankeruhr przyprószony śniegiem, jest jednym z najwybitniejszych dzieł secesji. Zbudowany został w latach 1911 i 1914, zgodnie z planami secesyjnego malarza Franza Matsch. Mechanizm zegara wykonał Franz Morawetz. Poruszające się figury, przedstawiają sławne postacie z historii Wiednia.
W pobliżu zegara, który jest łącznikiem między dwoma budynkami przy ulicy Hohen Markt, znajduje się muzeum rzymskiego miasta Vindobona.

Vindobona - Wiedeń za Rzymian
Wiedeń (łac. Vindobona), to obszar na którym znajdował się obóz legionistów, oraz osady populacji zróżnicowanych kulturowo.
W koszarach zajmujących ponad 20 hektarów, w obrębie dzisiejszej pierwszej dzielnicy Wiednia - Innere Stadt, stacjonowało 6 tysięcy legionistów. Fortyfikacje powstałe w końcu I wieku, zbudowane zostały bezpośrednio nad Dunajem, stanowiąc jeden z punktów obrony, wzdłuż naturalnej granicy (łac. limes), z niezależną Germanią. Na zewnątrz twierdzy, rozwijały się osiedla miejskie (łac. Canabae legionis). Te centra handlowe, o rozwiniętej infrastrukturze rolnej jak i leśnej, były niezależne od władzy wojskowej. Miasto cywilne w bezpośrednim sąsiedztwie koszar, to obszar dzisiejszej trzeciej dzielnicy Wiednia - Landstraße.


                                                 Morze Bałtyckie                

                                                         
                                             B A R B A R I C U M           
                 ~~   o Lentia                                ~~
                                o Lauriacum   ~~   ~~        o Vindobona
                                                                                    ~~ Dunaj
                                N O R I C U M  
                                                                          P A N N O N I A
                       o Virunum

           o Aquileia
  
Morze
Adriatyckie


Ulice fortu
W centrum koszar - obozu legionistów w kształcie prostokąta, na skrzyżowaniu głównych dróg znajdował się budynek komendy (principia). Ulice szerokie na około 9 metrów, były wybrukowane i wyposażone w kanały odwadniające, przykryte chodnikami, które były zadaszone. Tak że nawet w deszczową pogodę, do licznych tawern, warsztatów, spichlerzy i małych sklepów można było przejść suchą stopą.
Bramy fortu
Twierdza miała cztery bramy, których nazwy pochodziły od ich lokalizacji. Po obu stronach głównej drogi - via Principalis, znajdowały się: Porta Principalis sinistra (lewa) i Porta Principalis dextra (prawa). Drogi prostopadłe do głównej, prowadziły do Porta Decumana od południa i Porta Praetoria od strony Dunaju. 


Masywne wieże tych bram, z półkolumnami, blankami i fryzem, miały około 20 metrów wysokości, co musiało robić wrażenie na lokalnych mieszkańcach.

Naczynia
Wykonane z delikatnej gliny naczynia, w kolorze czerwonym, czasem miały jeszcze motywy dekoracyjne. A te produkowane na terenie Pannonii, jak i w Vindobonie miały barwę czarną, z połyskiem. To odpowiadało gustom większości lokalnej ludności, która posiadała korzenie celtyckie. Przypuszcza się, że naczynia miniaturowe mogły służyć dzieciom do zabawy. 



 
Wiele przedmiotów, które obecnie używamy w życiu codziennym, było używanych przez Rzymian, w innej formie. 









 
 

Ogrzewanie podłogowe
W większej części pomieszczeń oficerskich, znajdowało się ogrzewanie podłogowe, oraz "ścienne" (łac. hypocaustum). Pod masywną podłogą składającą się z dwóch warstw, znajdowały się słupki wysokości 1 metra, murowane z cegieł. Natomiast w ścianach, do wysokości dachu pustaki, by przez system otworów, gorące powietrze mogło przedostawać się do góry. Aby dym nie wydostawał się z systemu grzewczego, ściany były otynkowane. Kotłownia (łac. praefurnium), znajdowała się w sąsiednich pomieszczeniach lub na dziedzińcu. 





Głowica (kapitel) i baza (podstawa) kolumny
I do II wiek
Chodniki po obu stronach głównych ulic obozu legionistów miały zadaszenie, 

podparte kolumnami (łac. porticus) z piaskowca.
Elementy tej kolumny zostały odkryte w pobliżu starego mostu drogowego Bruecke Hohe, na ulicy Wipplingerstraße, której kierunek jest identyczny z via Principalis fortu. 







 

Odprowadzanie ścieków i odpadów
Ścieki z fortu, odprowadzane były przez dobrze rozplanowany od początku, system kanalizacyjny. Rzymianie byli świadomi znaczenia higieny, w profilaktyce zapobiegania chorobom. Kanały ściekowe znajdowały się przy głównych drogach, miały głębokość 2 metrów i były wyłożone cegłą. Sprytnie wykorzystano kąt nachylenia terenu, że ścieki odprowadzane były do rowów twierdzy, a następnie dalej do Dunaju. Odpady wielkogabarytowe, prawdopodobnie były składowane na naddunajskim zboczu. W cywilnych dzielnicach nieczystości, najczęściej odprowadzane były do specjalnych studzienek i dołów. 

System wodociągowy i kanalizacyjny, można spokojnie prześledzić na filmie, odtwarzanym w pomieszczeniu edukacyjnym muzeum. 


Römermuseum - muzeum opowiadające o rzymskiej Vindobonie, jest nowoczesne i dwupoziomowe. I właśnie na ścianach z jednego poziomu na drugi, na malowidłach można zobaczyć jak wyglądał obóz legionistów i miasto na granicy (Donaulimes) imperium rzymskiego. 

- druga część: http://szlakiem-handlowym-foto.blogspot.com/2013/05/vindobona-raz-jeszcze.html


A teraz jeszcze trochę współczesnego Wiednia, w zimowych klimatach. 
Na początek pozostałości rzymskich domów cywilnych na Michaelerplatz, pod "pierzynką" ze śniegu.








Gmach Muzeum Historii Naturalnej.












Budynek wiedeńskiego ratusza, przy Rathausplatz.












Museumsplatz znajdujący się w dzielnicy kulturalnej, jednej z największych na świecie.











Śnieżna fontanna przy Schwarzenbergplatz.












Pieskie sprawy :)













I jeszcze, może nie na temat, choć trochę w nawiązaniu do systemu wodno - kanalizacyjnego rzymskiej Vindobony. Otóż jak wiadomo pociąg z Wiednia jedzie przez Katowice, więc na dworcu trzeba się przesiąść. Obecnie jest to bardzo nowoczesny dworzec, który nie ma porównania ze starym. Największą „atrakcją” jednak, są nowe toalety. Za bramkami, znajduje się pomieszczenie z umywalkami, gdzie stoją dwie czerwone sofy. A w kabinie WC półnagi mężczyzna … na tle bananowej plaży. Choć jest to tylko reprodukcja, robi wrażenie. Ale nic za darmo, za taką „przyjemność” trzeba zapłacić 2 złote.