piątek, 5 sierpnia 2016

Jubileusz: Gdańsk znany i mniej znany


W podziękowaniu za kibicowanie, pozwolę sobie opowiedzieć o Gdańsku w jeszcze jednym jubileuszowym poście. Najpierw jadę do centrum, spaceruję starymi uliczkami i posilam się pajdą chleba ze smalcem. A że pogoda deszczowa, robię zdjęcia pod dachem zabytkowego Żurawia.

Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku, statek pełnomorski "Sołdek".

Żuraw Wielki (zespół dwóch dźwigów) podlega również pod to samo muzeum. Ja chcę pokazać ten słynny obiekt bardziej od strony technicznej.


"Żuraw pełnił funkcję głównego dźwigu w porcie gdańskim od XV – XVIII W.
Urządzenia dźwigowe tworzyły dwa zespoły połączonych kół. Dźwigi uruchamiali pracownicy portowi, postępujący po stopniach drewnianych umocowanych od wewnętrznej strony obwodu kół. Na obracający się walec łączący parę kół, nawijała się lina konopna podnosząca na umocowanym haku ładunek ze statku, bądź stawiająca maszty na jednostkach morskich i wiślanych. Jeden zespół kół mógł podnieść ciężar o wadze do 2000 kg."

Kontynuując spacer po zabytkowych uliczkach, przechodzę mostem przez Starą Motławę na Wyspę Spichrzów.

Baszta nazywana Stągwią w zespole Bramy Stągiewnej.

A oto fotorelacja z głównego celu, mojego dzisiejszego spaceru po Gdańsku.







Śluza Kamienna na Motławie.
"Śluza była zaopatrzona również w cztery pary wrót, które regulując poziom wody w fosach, w zależności od zapotrzebowania mogły zabezpieczyć miasto od zalania lub mogły spowodować zalanie terenów Żuław, aby ochronić je przed atakiem wroga nadciągającego od tej strony."
By nie kopiować całego tekstu ze strony z której pochodzi cytat, podaję link do opowieści o tym zabytku techniki: http://www.opowiadaczehistorii.pl/sluza-kamienna/

Przemierzam jeszcze ulice Dolnego Miasta w poszukiwaniu zameczku z blankami (jak mi się wydawało).

Jest, nazwałam ten budynek pałacykiem, a stoi na ulicy Rzeźnickiej.

Po odnalezieniu "skarbu" pomaszerowałam do Śródmieścia, skąd pojechałam tramwajem na Stogi. Jak zwykle w planie była ryba.

Przy wyjściu na plażę: czytelna tablica edukacyjna Urzędu Morskiego w Gdyni.
"Chroniąc brzegi, Urząd Morski buduje oraz utrzymuje wydmy i zalesienia. Wydmy będące naturalnym wałem zabezpieczającym przed powodzią od strony morza umacnia się sposobami biologicznymi i technicznymi. Głównymi sprzymierzeńcami naturalnej ochrony brzegu, dzięki swym systemom korzeniowym, są stabilizujące wydmę rośliny, dlatego chroń roślinność wydmową."

Nasze polskie morze :)

czwartek, 4 sierpnia 2016

Jubileusz: Gdańsk (morze i miasto)


Pomimo, że plan został wykonany, wybrałam się dzisiaj nad morze i w miasto. A oto efekt moich łowów, będzie mniej gadania więcej zdjęć. Wycieczka tramwajem do Jelitkowa i pomimo że jest tłoczno, podróż ciekawa bowiem na monitorze reklamowym przed kolejnym przystankiem, wyświetlają się ciekawostki np.: Park Oliwski.

Nad morzem

Morze z ulicy Jantarowej w Gdańsku, czyli nadmorskiego deptaka.

Latarnia na falochronie wschodnim przy Nowym Porcie, ujęta z molo w Brzeźnie.

 W oddali Gdynia, również z mola w Brzeźnie.

Owoce jarzębiny na przystanku ... Wczasy w Brzeźnie.

Gdańskie Śródmieście

Dwór Bractwa Św. Jerzego i figura św. Jerzego na szczycie dachu tegoż zabytkowego budynku.

Galeria a może kolekcja gdańskich rzygaczy, znajdujących się przy ulicach: Piwnej, Kołodziejskiej, Chlebnickiej, Mariackiej i Świętego Ducha.








Spacerując jak większość turystów między straganami pełnymi wszelkiego dobra, przechodzę obok strzelistej wieży.

Baszta Jacek, fotografowana z ulubionej przeze mnie perspektywy.

Kilkakrotnie jadąc kolejką SKM, chciałam wysiąść na przystanku Gdańsk Stocznia i zrobić zdjęcie tym kolosom.


A z jakiego miejsca najlepiej fotografować dźwigi stoczniowe, podpowiedział mi Pan czekający na peronie.

środa, 3 sierpnia 2016

Jubileusz: Skowronki - Przebrno, Krynica Morska, Mikoszewo, Gdańsk


Jak wiadomo planuje się wykonanie przekopu Mierzei Wiślanej i w związku z tym chciałam przejść po suchym lądzie w miejscu, gdzie będzie zbudowany jeden z dwóch zwodzonych mostów. Ale od początku. Wycieczka zaczęła się, delikatnie pisząc: szokiem, czyli gdańskim dworcem autobusowym. Jedyne okienko w  którym ktoś siedział, to kiosk warzywno-owocowy i jak powiedział Pan z okienka, kasy są czynne od godziny 8.30. Dalej dopytuję Pana kierowcę zmierzającego do swojego autobusu, z którego peronu jest odjazd do Krynicy. A że na wskazanym peronie (daszek z blachy falistej z przerwami, na słupkach) wszystko się zgadzało, pojechałam do Skowronek i ruszyłam na piechotę do miejscowości Przebrno.
Telefon komórkowy, który głównie służy mi do rozmów, jest bez internetu i nie posiada odbiornika GPS. A chcąc się całkowicie upewnić, że przemierzam teren, na którym planuje się budowę drogi wodnej przez Mierzeję Wiślaną, pytam napotkanego rowerzystę czy może ma GPS, odpowiada że nie.

W tym miejscu ma przechodzić kanał żeglugowy łączący Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską. Droga lądowa z dwoma mostami (zwodzonymi), będzie opasywać śluzę z konstrukcją zamknięć.

Widząc pieszego idącego poboczem szosy, rzadko ktoś zwalnia, wyjątkiem jest samochód turystyczny na niemieckich numerach, którego kierowca nie tylko zwalnia, ale prawie się zatrzymuje. Co do śmieci wyrzucanych do lasu przy drodze, to gdzieniegdzie są plastikowe butelki czy kartoniki, choć w porównaniu z moją marszrutę szlakiem bursztynowym, jest ich mniej. Nadal jest to dla mnie niezrozumiałe, bowiem kierowcy czy pasażerowie nie muszą tego dźwigać, wystarczy spakować do jakiejś siatki i wyrzucić tam gdzie są kubły.

A ja docieram do Przebrna i za jakąś chwilę podjeżdża autobus, którym udaję się do Krynicy Morskiej.

Widok z krynickiego portu na Mierzeję Wiślaną w kierunku Obwodu Kaliningradzkiego, gdzie na klifowe wybrzeże Półwyspu Sambijskiego, bursztynowi kupcy zapuszczali się po złoto północy.

Po posileniu się, oczywiście rybką, poprzez tablet podładowałam trochę baterię aparatu i tak sobie umyśliłam, aby wracając do Gdańska wysiąść w Mikoszowie, by przeprawić się promem na drugi brzeg Wisły.

I proszę, czy chcę czy nie, zmierzam do przeprawy szlakiem bursztynowym.

Prom "Świbno", kursuje między Wyspą Sobieszewską a Mikoszewem. Przesuwa się na linie, której końce zamocowane są po obu stronach rzeki. Siłą napędową jest statek-holownik.

Prom na przystani w Mikoszewie.

Statek holujący prom

Holownik, a w oddali ujście rzeki Wisły do Morza Bałtyckiego.

Wracając autobusem ze Świbna do centrum Gdańska, jechałam z przesiadką, by na przystanku osiedla Błonia uchwycić ten most.

Zdjęcie to okupione jest zadeptaniem dwóch ślimaków w trawie.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Jubileusz: Sopot, skansen archeologiczny


Wtorek, więc czynne są muzea, dlatego pojechałam autobusem do skansenu archeologicznego, gdzie zrekonstruowany jest wczesnośredniowieczny gród (IX-X w.). Nie wiem czy to dobre drogi miejskie czy lepszy tabor, ale podczas jazdy, w odróżnieniu od poznańskich, gdański autobus nie podskakiwał na wybojach. W Sopocie zanim udałam się na teren samego grodziska, w Pawilonie Wystawienniczo-Edukacyjnym przez który wchodzi się do skansenu, obejrzałam wystawę "Gry planszowe - świadectwo cywilizacji".

Może ze względu na kolorowe kurki zainteresowała mnie ta ekspozycja. Są to oryginalne żetony do gry z okresu kultury łużyckiej w Polsce, a kurki jak się później okazało są współczesne i występują tutaj w roli dekoracji.

Skansen Archeologiczny - Grodzisko w Sopocie
Elementy grodu zrekonstruowane są w miejscach, gdzie archeolodzy znaleźli autentyczne pozostałości jego zabudowy.

Wejście - brama osady obronnej


Chaty budowane były bez użycia gwoździ, ze względu na to, że żelazo w tamtych czasach było drogie.


Palisada - ogrodzenie z drewnianych pali. Grodzisko otoczone było wałem o wysokości sześciu metrów. By je zbudować wycinano drzewa, a potem odkryty teren zwiększał widoczność na okolicę (lepsza obrona).

Mieszkańcy sopockiego skansenu. Oprócz kóz jest jeszcze kot, który dzisiaj po drzemce wyjął (dosłownie) sobie kanapkę z plecaka małego turysty, gdy cała grupa kolonistów uczestniczyła w strzelaniu z łuku.

Szczegóły pokrycia chaty.

Sopot to taki mały powrót do przeszłości, takie kilka w jednym. Bowiem w pobliżu, przy potoku Swelinia, górskimi ścieżkami przemierzałam szlak bursztynowy. A kupując bilety w kiosku za Krzywym Domkiem, Pani na moje pytanie czy są, odpowiedziała "jo" (i po sekundzie "tak"). To "jo" przypomniało mi takie samo "jo" w rozmowie dwóch Panów na ulicy w Tczewie, gdy biegałam za noclegiem i Pani, która wyszła z pieskami na spacer, po chwili rozmowy zaproponowała nocleg w swoim domu.

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Jubileusz: Władysławowo, Chłapowo


Dzisiaj udałam się do Chłapowa, które wchodzi w skład gminy Władysławowo, by spróbować bursztynniczego rzemiosła. Ale najpierw cytuję rozmowę z Panem konduktorem, który mimo, iż pisał coś służbowego, po zadaniu przeze mnie dziwnego pytania, uprzejmie odpowiadał:
- Czy jedzie do Władysławowa ? - pytam o pociąg
- A gdzie chce Pani jechać ? - Pan konduktor
- Do Władysławowa - ja
- Tak, proszę wsiadać, to jest właściwy pociąg. - Pan konduktor
Jest fajnie bo jadę piętrusem na górnym pokładzie, z tym, że są stare wagony i konduktor na więcej pracy, bo na każdej stacji: krzyczy "proszę zamykać drzwi". Skąd starsze wagony ? Dopisuję, czego dowiedziałam się w autobusie, jadąc następnego dnia do Sopotu: bowiem więcej pociągów potrzebnych było na Światowe Dni  Młodzieży.
Od dworca PKP Władysławowo do Chłapowa idzie się niecałą godzinę, a na głównej ulicy spacerują tłumy wczasowiczów. Do pokazu bursztynniczego było jeszcze trochę czasu, więc wybrałam się nad  morze, ścieżką prowadzącą przez rezerwat przyrody "Dolina Chłapowska".

Nadmorski Park Krajobrazowy

Polna ścieżka bez budynków i przewodów elektrycznych, tak czysta w krajobrazie, że wydaje się być podobna do starożytnego szlaku bursztynowego.

Nad morze idzie się około kilometra, ale wynagradza to, taka oto bujna flora parku. 

Po spacerze, wracam na ulicę Władysławowską i w pracowni Pana Mariana Zawadzkiego, przyglądam się, jak obrabia się bursztyn.

Warsztat bursztynnika: mierzenie bursztynu przed dalszą obróbką, w celu sprawdzenia czy kawałek surowca jest odpowiedniej wielkości.

Półprodukty, czyli bursztyn nawiercony i częściowo oszlifowany.